Każdy chce być kochany – rozmowa z księdzem Sławomirem Barem proboszczem Bazyliki Św. Wincentego a Paulo, Bydgoskie Stowarzyszenie Miłosierdzia.

ksiądz w czarnej bluzie przed otwartymi drzwiami biura parafialnego bazyliki

Każdy chce być kochany – rozmowa z księdzem Sławomirem Barem proboszczem Bazyliki Św. Wincentego a Paulo, Bydgoskie Stowarzyszenie Miłosierdzia.

Czy przygotowanie wigilii na ponad 1000 osób to duże wyzwanie?

Ksiądz Sławomir Bar:W ubiegłym roku przygotowywaliśmy wigilię na 1000 osób, śniadanie wielkanocne na 1200. Te spotkania przy świątecznym stole organizowaliśmy w plenerze przy Bazylice i były prostsze logistycznie. Teraz wigilia odbędzie się na hali w Łuczniczce. Gospodarzami są biskup i pan prezydent. Najpiękniejsze jest to, że w organizację włącza się wielu ludzi z różnych stron. Są to organizacje pozarządowe, firmy, parafianie, MOPS-y, Caritas Diecezjalny, miasto. To jest fantastyczne, że tylu ludzi dobrej woli chce brać w tym udział. I chociaż odrobinkę, ale chcą w tym być.

Ale całość koordynuje Bydgoskie Stowarzyszenie Miłosierdzia i bazylika?

Ks.S.B.: Tak. Mamy swoich wolontariuszy, naszego kochanego kucharza, który zna się z różnymi kucharzami w mieście. Mamy już stworzoną infrastrukturę do baru socjalnego. Podczas organizacji takich przedsięwzięć, chłodnie są kluczowe. Pomagają w zrealizowaniu zadania, które wydaje się duże. Ale jeżeli my każdego dnia karmimy 300-400 osób, to organizacja wigilii nas nie przeraża. Potrzebna jest po prostu dobra koordynacja, aby był to piękny czas spotkania się z drugim człowiekiem. Aby ten dzień radości, pojednania, zgody stał się uczestnictwem tych najbiedniejszych, rodzin, matek z dziećmi, osób samotnych, ale też ludzi z Ukrainy.

Sami pomagacie od lat. Jest też wiele instytucji zajmujących się pomocą systemowo i pozarządowo. Dlaczego wciąż jest taka potrzeba?

Ks.S.B.: Myślę, że jest coraz biedniej. Wiem, że są różne programy i nie chcę ich oceniać. Ale spójrzmy na starsze osoby. Gdy żyją we dwójkę, to są w stanie jakoś się utrzymać. Jak jedno odejdzie, jest już gorzej. Trzeba utrzymać mieszkanie, kupić leki. Jedzenie jest dla nich ostatnie w kolejności. Są też rodziny z dziećmi, w których rodzice są niezaradni życiowo, nie potrafią rozporządzać pieniędzmi. Tej biedy nie jest mało, a nawet jest więcej.

Wspomniał ksiądz o tym, że jest gotowa infrastruktura do baru mlecznego. Kiedy bar zacznie działać?

Ks.S.B.: Rzeczywiście jest już chłodnia, mroźnia, magazyny, transport. Kończymy zakładać wentylację, kupujemy sprzęt. Robimy to wszystko trochę metodą gospodarczą, jako Zgromadzenie Księży Misjonarzy, parafia Św. Wincentego a Paulo. Chcemy być niezależni, aby móc przyjąć każdego potrzebującego. Mieć swój regulamin, własne warunki funkcjonowania baru. Na przykład nie będzie cennika, tylko ofiara godnościowa. Starsze osoby nie chcą darmowej zupki z kościoła, bo to uwłacza ich godności. Będą mogły więc przyjść, zjeść obiad i zapłacić tyle ile uważają. Chodzi bardziej o poczucie, że ja się dołożyłam, pomagam tym najbiedniejszym, co nie mają nic. Będziemy też oczywiście wydawać darmowe jedzenie.

Czy nie ma ksiądz obaw, że przyjdą osoby, które stać na kupno obiadu, ale chcą po prostu zaoszczędzić?

Ks.S.B.: Wolę nakarmić jednej biednego i nie mieć wyrzutów sumienia, że o nim zapomniałam, niż nawet jak dwóch czy dziesięciu mnie oszuka. Znam ludzi ubogich, pracuję z nimi już wiele lat. Znam ich moralność, etykę. Chodzi o to, żeby ich nauczyć być ludźmi. Trzeba zajmować się nimi holistycznie, w sferze duchowej i emocjonalnej. Nie tylko jest ważne, żeby mieć coś zjeść. Wielu osobom, 60–70% udaje się wyjść z bezdomności.

Jaki pomysł czeka w kolejce na realizację?

Ks.S.B.: Przychodnia lekarska. Już mamy dwa gabinety, będziemy tworzyć kolejne. Przychodnia dla ubogich, ale też dla innych. W jeden dzień tygodnia każdy bezdomny będzie mógł przyjść i skorzystać z porady różnego rodzaju specjalistów. Robotę mamy więc na następne lata zapewnioną.

Co ksiądz uważa za sukces?

Ks.S.B.: Sukcesem jest to, że ludzie zaczynają na nowo odkrywać oblicze Kościoła, że ono jest inne, że ono jest święte, że można mu zaufać. Pokazała to akcja Zielonego Mikołaja, podczas której zebraliśmy ponad 40 tysięcy złotych, czy robienie paczek na wigilię miejską. Wciąż zgłaszają się wolontariusze, którzy chcą w niej pomóc. To zaangażowanie w dzieło pomocy jest sukcesem nas wszystkich.

Jakie ma ksiądz proboszcz przesłanie na Święta Bożego Narodzenia?

Ks.S.B.: Spróbujmy zakochać się w Bogu, sobie i drugim człowieku. Abyśmy odgruzowali, odkurzyli to, co mamy gdzieś głęboko w sercu. W codziennym zabieganiu brakuje nam miłości, a każdy chce być kochany i czuć się potrzebny. Gdzieś w środku każdy jest aniołem. Wszystkiego Dobrego życzę na Święta Bożego Narodzenia. Niech Miłość się rodzi!

 Rozmawiała: Ewa Lewandowska

/ Aktualności

Komentarze

Komentowanie zablokowane