Mój brat – moja siostra – rozmowa z Mirosławem Ławniczakiem prezesem Fundacji Professio

mężczyzna na tle dłoni

Mój brat – moja siostra – rozmowa z Mirosławem Ławniczakiem prezesem Fundacji Professio

Czym zajmuje się fundac ja?

– Fundacja Professio powstała po to, aby pomóc młodzieży w podejmowaniu decyzji edukacyjno-zawodowych. Chodzi głównie o czternasto i piętnastolatków, którzy kończą szkołę podstawową i podejmują jedną z pierwszych najważniejszych decyzji w życiu – jaka szkoła ponadpodstawowa? Konsekwencją jest wybór zawodu. Nasza oferta skierowana jest do wszystkich uczniów, również tych zagrożonych wykluczeniem społecznym, w tym niepełnosprawnych oraz zamieszkujących tereny wiejskie i małe miasteczka, w których jest utrudniony dostęp do doradztwa zawodowego czy ośrodków edukacyjnych. Udało się pozyskać właściwe osoby z wiedzą, umiejętnościami i doświadczeniem zawodowym, które chcą wykorzystać swój potencjał do realizacji powyższych zamierzeń.

Gdzie będzie działać fundacja?

– Siedziba znajduje się w Bydgoszczy, ale chcemy objąć działaniem powiat nakielski, świecki i bydgoski. Zakładamy, że odbiorcami naszych usług będą osoby, które mimo że są spoza Bydgoszczy, nie będą mieć problemu z dojazdem. Ale chcemy też docierać do szkól podstawowych i wspierać doradców w podpowiadaniu drogi zawodowej w tych mniejszych miejscowościach.

Czy rzeczywiście jest potrzeba stworzenia takiej zawodowej szkoły ?

– Istniejące placówki opierają swoje działanie na podejściu masowym. Uczniowie w sposób dowolny wybierają zawód i zaczynają edukację. My zamierzamy stosować metodę edukacji włączającej. Ministerstwo Edukacji przyjęło ją jako model wiodący. Chcemy ją oddolnie wdrożyć. Metoda polega na tym, aby rozpoznawać konkretne potrzeby ucznia, jego zdolności i możliwości, ale też i ograniczenia. Mogą one wynikać, choćby z wykluczenia komunikacyjnego czy niepełnosprawności. Dlatego chcemy tworzyć małe oddziały klasowe, w których będzie można bardziej indywidualnie pracować z uczniem. Także przy pomocy asystenta nauczyciela w przypadku uczniów wymagających większej uwagi, np. z orzeczeniem z poradni psychologicznej -pedagogicznej.

Rekrutacja już się zaczęła.

– Mamy nabór przede wszystkim do klas pierwszych, ale też drugich i trzecich, jeśli znajdą się kandydaci, którzy chcieliby zmienić swoje miejsce kształcenia. Jeżeli w jakiejś masowej szkole nie czują się zbyt komfortowo i pewnie, będą mogli się przenieść. Chętni już są. Tym bardziej, że będzie to pierwsza w regionie tego typu szkoła z oddziałami integracyjnymi.

Na jakich zasadach finansowych będzie funkcjonować szkoła?

– Placówka będzie posiadać status szkoły publicznej. Wkrótce, zgodnie z przepisami, poprosimy kuratora oświaty o wydanie opinii. Gdy to się stanie, będziemy funkcjonować na takich samych prawach jak każda inna szkoła. W związku z tym otrzymamy dotację z budżetu państwa. Środki zostaną zapewnione, a za naukę nie będą pobierane opłaty.

Jak będzie wyglądać współpraca z przedsiębiorcami, potencjalnymi pracodawcami?

– Funkcjonowanie szkoły branżowej opiera się na bardzo ścisłej współpracy z pracodawcami. Każdy uczeń odbędzie naukę zawodu

u konkretnego pracodawcy w wybranym przez siebie zawodzie. Będzie się to odbywało w systemie naprzemiennym, który rzadko funkcjonuje. Tydzień nauki teoretycznej w szkole, potem praktyka zawodowa. I tak przez trzy lata. To ponad dwa tysiące godzin praktyk. Minimum wynosi 400 godzin, więc u nas jest to pięciokrotnie więcej. Pozwoli to młodym ludziom, nawet z pewnymi ograniczeniami, nabycie umiejętności zawodowych i podjęcie pracy. Bycie potrzebnym na rynku.

Jakie największe wyzwania stoją przed Wami ?

– Rodzice uczniów z dysfunkcjami na etapie szkoły podstawowej dość chętnie występują do poradni psychologiczno-pedagogicznej o wydanie orzeczenia, które by ułatwiło kształcenie. Natomiast na późniejszym etapie istnieje pewien strach że kontynuowanie tego orzeczenia może w szkole branżowej być pewnym utrudnieniem. Mają nieuzasadnione obawy, że pracodawca niechętnie spojrzy na takiego kandydata. Uważamy, że jest dokładnie odwrotnie. To wręcz ułatwi kształcenie. Instruktor zawodu, wiedząc o tym, będzie mógł łatwiej dostosować zadania edukacyjne, aby przygotować ucznia do egzaminu końcowego. Są też przywileje podczas samego egzaminu, np. dłuższy czas. Przekonanie rodziców może być tutaj pewnym wyzwaniem.

Co może was wyróżnić na rynku?

– Przede wszystkim przyjmujemy do szkoły dzieci, które nie mają problemów z nauką i tych z dysfunkcjami. Chcemy też stworzyć program „Mój brat, moja siostra”. Każdy uczeń z orzeczeniem o niepełnosprawności będzie miał swojego „ brata, siostrę”, który mu pomoże w szkole i podczas praktyki. To może też bardziej zachęcić pracodawców.

/ Aktualności

Komentarze

Komentowanie zablokowane