Takie czasy uczą pokory

takieczasy2

Takie czasy uczą pokory

Rozmowa z Agnieszką Lange-Olszewską prezesem Zarządu Fundacji Pro Omnis

Dlaczego porzuciła Pani pracę w korporacji na rzecz przedsiębiorstwa ekonomii społecznej?

– 20 lat temu wróciliśmy z Warszawy do Bydgoszczy. Po pracy w korporacji, mieliśmy wraz ze znajomymi potrzebę zrobienia czegoś więcej. Fundacja powstała obok naszej pracy zawodowej. Każdy zajmował się  tym, co umie najlepiej np. koleżanka prawniczka udzielała bezpłatnych porad osobom bezrobotnym. Z czasem uznałyśmy, że fajnie byłoby mieć zatrudnionych specjalistów. Ze środków RPO zrealizowałyśmy projekt, który pomagał osobom bezrobotnym w powrocie na rynek pracy. Gdy projekt się kończył, eksperci odchodzili. Stwierdziłyśmy, że nie można tak działać od konkursu do konkursu, bo jesteśmy skazane na przypadkowość współpracującej z nami ekipy. Chcieliśmy działać profesjonalnie z dobrze opłacanymi kadrami. To, że funkcjonujemy w trzecim sektorze, nie musi przecież oznaczać pracy za darmo. Można robić coś więcej dla innych, a przy tym zarabiać. Przedsiębiorczość społeczna daje taką możliwość i jako fundacja rozpoczęliśmy działalność gospodarczą. I tym się zajmujemy teraz zawodowo. Otrzymaliśmy dofinansowanie i otworzyliśmy kuchnie. Fundację w połowie tworzą ludzie, którzy potrzebowali wsparcia, praktykują też u nas osoby z niepełnosprawnością intelektualną. Gastronomia pomogła nam przetrwać w trudnych czasach, kiedy nie było dotacji. Mogliśmy realizować naszą działalność statutową. Od 2016 roku zajmujemy się seniorami i osobami niesamodzielnymi. Prowadzimy Dzienny Dom Pobytu w Bydgoszczy. Chcemy też stworzyć taką placówkę w Toruniu. Mamy podpisaną umowę partnerską z MOPR Toruń, a MOPR -umowę dotacji z Urzędem Marszałkowskim. Projekt na razie został zawieszony, ale wyposażamy pomieszczenia i rozstrzygamy kolejne przetargi na przygotowanie Klubu i DDP.

 Jednak potraficie odnaleźć się w tej trudnej sytuacji panującej pandemii?

– W tych strasznych czasach doszliśmy do wniosku, że potrzebna jest pokora. Kiedy w gastronomii tak dobrze się rozwijaliśmy, to co jakiś czas padały pytania ze strony szefów kuchni, po co bierzemy zlecenia nisko marżowe, przecież lepiej skupić się na tych bardziej opłacalnych. Nisko marżowe to było na przykład dowożenie posiłku do szpitala, gotowanie po kosztach, albo nawet poniżej, dla podopiecznych MOPS-u. Mamy ponad 80 osób, którym dowozimy posiłki do domu po bardzo niskiej stawce. Teraz okazało się, że są to nasi jedyni klienci. Ta baza daje nam nadzieję, że się uratujemy. Nie wiem czy całkowicie, bo tego obecnie nikt nie wie. Jakieś ofiary na pewno będą. Co ważne, zespół zrozumiał, że to co robiliśmy do tej pory, czasem dopłacając, było dobrym rozwiązaniem. Takie czasy uczą szacunku dla każdego człowieka i każdej pracy, uczą pokory.

Jak dziś wygląda dowożenie posiłków seniorom?

– Przez lata wypracowaliśmy logistykę. Robimy to nadal, ale z zachowaniem wszelkich zasad bezpieczeństwa. Mamy bardzo dobre kontakty z innymi podmiotami, które prowadzą dzienne domy i współpracujemy z nimi, dowozimy posiłki do szpitala i do hospicjum. Ale również staramy się pomagać inaczej. Na przykład dzielnicowy ze Szwederowa  przekazał nam wodę, którą otrzymał od Artego, abyśmy mogli ją dostarczać seniorom czy osobom na kwarantannie. Nasz kierowca bierze więc tę wodę dodatkowo, rozwozi, zostawia pod drzwiami. Nie przeliczamy tego na pieniądze. Ja osobiście zarobiłam najwięcej wtedy, gdy nie brałam za coś pieniędzy, bo potem i tak to się zwracało w jakiejś innej formie.

W myśl zasady „Dobro wraca”.

– Wraca, ale zło także, jak się człowiek źle zachowuje.

Jaka jest wasza recepta na  przetrwanie?

– Nie poddawać się. Zawsze powtarzamy sobie w fundacji, że przetrwają najwytrwalsi. Trzeba zapomnieć, że jest tak bardzo, bardzo ciężko i robić swoje. Nie uciekajmy od kontrahentów, bo najgorsze co można zrobić to ukrywać się. Trzeba być otwartym na nowe propozycje, nowe kontakty. Zachęcam do zrzeszania się nie tylko w organizacjach zajmujących się np. fundacjami, ale też tymi dotyczącymi przedsiębiorców. W trudnych czasach jest to bardzo potrzebne. Na pewno czeka nas dużo stresujących momentów, ale to się przecież kiedyś odmieni. Musimy kierować się zdroworozsądkowym optymizmem.

Rozmawiała: Ewa Lewandowska

/ Aktualności

Komentarze

Komentowanie zablokowane